Więc i nam udało się wyjechać. Tym razem we trójkę, a nie jak poprzednio we dwie. Choć tradycyjnie podróż pociągiem odbyłyśmy same.
Najpierw na chwilę do rodziców, teraz jesteśmy u teściowej, później znów do rodziców, a na końcu już bez ślubnego wybieramy się w "naszą" dzicz.
W Toruniu po Mszy |
![]() |
A to już na wsi u drugiej babci. Szkoda, że truskawki już się skończyły ale same krzaczki bardzo się podobały |
Powiem wam, że dziwne ze mnie stworzenie. Strasznie mi się nudzi, ba nawet nie mam weny na czytanie...
Może więcej chęci i siły będzie w dziczy... Na pewno chcemy wrócić koło 16 na końcówkę Jarmarku Dominikańskiego. Mam ochotę na kwas chlebowy :D