Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hand made. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hand made. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 listopada 2013

Koniec listopada- szykujemy się na roraty

Nie wiem w co ma włożyć ręce. Dużo tego wszystkiego się narobiło, a kondycja już nie ta.
Szkoła 3 razy w tygodniu co tydzień, raz w tygodniu Klub Mam, raz basen dziecka, między to wszystko poutykane zajęcia ze szkoły rodzenia i ostatnie spotkania z narzeczonymi.
A przecież zaraz zaczyna się adwent! To już, ostatnie dni, ostatnie przygotowania do pierwszej niedzieli. Przed tym jeszcze urodziny męża... Ufff.
W ramach chwilowego relaksu zrobiłam dziecku lampion. Z całego serca chcę chodzić na roraty. Niestety albo i stety są u nas o godzinie 6.30, Mąż wychodzi o 7 więc nie ma opcji pójścia na nie bez dziecka. Kolorowy świecący lampion ma być motywacją ;)
Najpierw wyszukiwanie pomysłu. Najprostszy okazał się najlepszy więc zaczęłam mierzyć, liczyć i rysować. Kilka lat temu kupiłam karton modelarski- nie pamiętam już nawet na co ;)
Okazał się być idealny do tego celu.

 

środa, 30 listopada 2011

idzie zima- osłonka w akcji

I jest co raz zimniej, a mój chuścioch już nie marznie. A to za sprawą mojej osłonki. Wiem, że są cuda w internecie i pewnie o niebo lepsze, ale moja tez jest dobra i jestem, z niej dumna, bo zrobiłam ja sama :)
Tak wygląda przed założeniem- jest ciut dłuższa, a spód wsuwam pod pupę Młodej.
A tak wygląda po założeniu.
Na nogach Dziecię ma getry/ocieplacze, które powstały z pozostałego materiału.

środa, 16 listopada 2011

idzie zima

Mam wyrażenie, że listopad ostatnimi dniami nas rozpieszcza. Pamiętam lata gdy na Wszystkich Świętych był już śnieg. Ale już niedługo, niedługo, niedługo. Na tę okazje szykuje coś cieplejego dla córy co by mi w chuście nie marzla. Ile kosztuje taki wynalazek wiedzą zainteresowani... W moim ulubionym lumpeksie znalazłam wczoraj cieplutką i milutką czerwoną bluzę polarową z logo Coca Cola. Dziś zabrałam się za cięcie i walkę z igłą, bo maszyny nie posiadam. Co z tego będzie? Otulaczek z kapturkiem dla młodej i może getry na odnóża, które powstanią z rękawów. Proszę trzymać kciuki za efekty :)

sobota, 1 października 2011

chrzest- part 2

Dawno mnie nie było. Problem ze sprzętem dalej dolega, ale to tylko problem blogera, a nie mamy. Od macierzyństwa nic nie zwolni ;)
Dalej siedzimy w temacie chrztu. Ze spraw "popchniętych" mamy:
  • godzinę chrztu i przyjęcia- chrzest będzie po mszy o godzinie 18.00, a obiad będzie o 14.00; po wszystkich uroczystościach małe after party dla chętnych u nas w domu (trochę konkretów i słodkości + dla chętnych jakieś dobre winko),
  • sweterek dla Młodej- w końcu to już październik, więc może być chłodno,
  • zaproszenia- już rozesłane, bo była najwyższa pora, a wyglądały one tak
  • świecę
Względnie mamy:
  • menu na afterparty: konkrety- leczo, sałatka ziemniaczana z zielonym akcentem, sałatka gyros, sałatka ryżowa z pieczarkami, galaretka drobiowa; słodkości- muffiny czekoladowe, biszkopt z galaretką, pleśniak z jabłkami i moja mama zaoferowała się, że upiecze sernik królewski i snikersa
  • menu na obiad dla rodziców i teściowej na następny dzień: zupa krem z dyni z nuta imbirową, kawałki kurczaka marynowane w miodzie, occie balsamicznym i ziołach i pieczone, zapiekane ziemniaczki i surówki
  • plan na mini podziękowania (szczegóły jak będą gotowe)
  • wizja tortu babeczkowego- szerzej o tym poniżej.

W poprzednim poście o chrzcie pisałam o swojej wizji tortu. Od tego czasu próbowałam różnych przepisów i wariantów- z różnym skutkiem. Dzięki tym próbom wyszły mi autorskie muffinki czekoladowe i pewność, że na tort babeczkowy odpowiednią bazą będą babeczki z biszkoptu wg. przepisu Doroty. Z podstawowego przepisu wychodzi 12 babeczek i cienki biszkopt w tortownicy idealny na blat ciasta tortowego, albo baza ciasta z galaretką i owocami. Będę miała podstawkę pod babeczki na 24 takie cuda.
Dziś zacznie się właściwe eksperymentowanie,a mianowicie dylemat nad wersją smakową. Mam cudowne maliny, więc będą one z musem malinowym. Dylemat smaku jest następujący: czy zrobić do tego waniliowy biszkopt i mus z białej czekolady, czy też kakaowy biszkopt i mus z ciemnej czekolady. Zobaczymy co wyjdzie mi na to postawimy :)
Babeczki po upieczeniu trzeba wydrążyć i zostawić. Następnego dnia pięknie będa odchodzić od papierków.

środa, 14 września 2011

wesele, wesele i po weselu

I po weselu. O dziwo mogę powiedzieć, że udane choć bez płaczu się nie obyło. Nasza Pannica uwielbia być w centru uwagi, ot co ;)
Prezent został poskromiony, album udany, kartka wykonana, zapakowany został satysfakcjonująco. Ba. Nawet łabądki z ręczników całkiem nieźle się trzymały.







Krótka refleksja na temat wesela. Wesele z poprawinami to dobra rzecz. Jeszcze lepsza gdy poprawiny zaczynają się od samego rana wspólnym śniadaniem, meczem siatkówki i mszą świętą (wujek Młodej jest księdzem, więc dobrze mieć księdza między sobą :) ).
A z perspektywy chustomamy? W kościele kółkowa spisała się znakomicie. Na weselu i poprawinach w chwilach kryzysu wiązana ratowała sytuację. Podziwiam mamy, które radzą sobie bez ;)
Ale niestety, a może i stety na miniony weekend przypadły chyba już ostatnie dni lata. Trochę żal, ale cicho liczę, że jeszcze mamy szansę na naszą "złotą polską jesień".
A na jesień mam już pewne plany, m.in. zrobienie trochę przetworów. Już nawet ugotowałam buraki i będę je zaprawiać, ale o nich będzie później ;)
Dziś jeszcze będzie leniwie, jutro pewnie też, ale od piątku bierzemy się za "robotę". Czekają weki, no i wielkimi krokami zbliża się chrzest. To już tylko miesiąc, więc w piątek wyprawa po kartki i trzeba zabrać się za zaproszenia :)

środa, 7 września 2011

mama na weselu czyli nie mam w co się ubrać ;)

Jakiś czas temu poruszałam temat maminych ubiorów odnośnie naszego zaproszenia na ślub i wesele przyjaciół we wpisie "Słów kilka... o maminych ubraniach". Oczywiście teoria teorią, a praktyka praktyką. Odbyłam rajd po tzw. sieciówkach i nic, nic co by się nadawało nie mówiąc już, że nic nie wpisało się w mój gust. Z pomocą przyszły lumpeksy. O sukience przypomniałam sobie kilka dni temu. Wypatrzyłam ją jak kosztowała około 30 zł, ale stwierdziłam, że w sumie to trochę przy dużo, ale jeśli będzie w dzień wyprzedaży to za 4 zł mogę ją wziąć. I była. Więc grzechem byłoby nie wziąć. Soczyście czerwona sukienka ze srebrnymi cekinami pod biustem. 
Jedyna wada? Wiązana na szyi. Niestety moja sylwetka nie lubi się z tego typu dekoltami, więc sukienka została rzucona w kąt.
Ale 2 dni temu kiedy już z rozpaczy zaczęłam zjadać paznokcie przypomniałam sobie o niej. Wzięłam jedyną nitkę która miałam w domu- białą ;) i postanowiłam poeksperymentować. Kilka minut tańca igły i mam. Mam pomysł :) I co najważniejsze spełnia moje wymagania:


  • Łatwy dostęp do biustu, ale nic nie wypływa
  • Coś klasycznego a zarazem eleganckiego co nada się na inne okazje. Oczywiście bez zbędnych ozdób.
  • Elegancja i kobiecość.
  • Eksponuje to co chce pokazać i ukrywam z czego dumna nie jestem czyli szerokie ramiona, dość pokaźny biust, i dość wąskie biodra.


Dekolt został delikatnie zmniejszony, a ramiączka zamiast wiązanych stały się ramiączkami klasycznymi.
Od razu lepiej wygląda, prawda? Do tego czarne, albo srebrne dodatki- jeszcze się nie zdecydowałam, ale mam jeszcze czas (bagatela 3 dni ;) ), czarne czółenka do zmiany na czarne sandałki i... Nie mam bolerka! Ale jeszcze 3 dni. Jak przestanie padać to wypuszczę się do sklepu na poszukiwanie.
A teraz? Zabieram się za prezent ślubny. Właśnie powstaje piękny album. Mam nadzieję, że to nie będzie tylko moja subiektywna opinia ;)

sobota, 16 lipca 2011

torcik pieluszkowy

Siostry koleżance urodził się chłopak. Biedna nie wiedziała co jej dać więc wyszłam z pomocną dłonią. I tak powstał pieluchowy torcik. Dwa pięterka z pieluch, najwyższe z koszulek. Do tego pluszowy króliczek i grzechotki :)