Mam nadzieję, że nie wprowadziłam wielkiego zamieszania ;)
Ale postanowiłam zmienić adres, a łatwiejszy do zapamiętania, bez myślników, kresek i zastanawiania się co się pisze łącznie a co oddzielnie ;)
Dlatego od dziś mój adres to:
www.ZAWODMAMA.blogspot.com
Dobrej nocy :)
środa, 21 marca 2012
poniedziałek, 19 marca 2012
EKOlogia EKOnomii, czyli grunt to mieć świadomość
Dalej mam urwanie głowy, więc zaglądam tylko z doskoku za co przepraszam, ale pewnie przed roczkiem to się nie zmieni (nawet nie mam jeszcze zaproszeń zrobionych, więc chyba będę szczegóły ustalać telefonicznie i pójdą kartki przed samymi świętami).
Ale o tym chcę napisać póki jest to na świeżo. Rozmawiałam ostatnio z e-przyjaciółkami o ekologii.
Istnieje zarzut, że ekologia ni jak się ma do ekonomii, a chyba nie do końca tak jest. Zaczęłam się interesować tym wszystkim ze względu ekonomii. W końcu wszystko zaczęło się od pieluszek wielorazowych(, o których jeszcze napiszę, bo wiosna idzie i niektóre koleżanki chcą się przerzucić na tą opcję) i decydując się na nie, daleka byłam do ekologii. Przemawiało do mnie, że nie będę musiała wydawać miesięcznie 300 zł na same pieluchy, bo i tak piorę, i tak więc co to za różnica dorzucić kilka pieluch dziennie do prania? Fakt. Jak Lusia ma "zły" dzień to podstawę prania stanowią pieluchy ;) ale to i tak mniejsze pieniądze. I co najważniejsze regulowane zaraz po wypłacie w postaci opłacenia rachunku i kupienia proszku. Do tego mam palkę już z gatunku tych "inteligentnych", które dobierają ilość wody do ilości prania i są ogólnie energooszczędne.
Eko w moim wydaniu nie znaczy drogo :) Naprawdę.
Jedzenie. EKO znaczy zdrowo i z głową.
Ja gości mam okazjonalnie,więc mogę zaszaleć i zamienić biały cukier na brązowy (co nie znaczy, że białego u nas nie ma), margarynę na masło, sól warzoną na morską itp... Ale, np. w leniwej drożdżówce zaczęłam zamieniać biały cukier na brązowy, a na wielką blachę potrzeba raptem szklanki cukru.
Na roczek będzie kilka ciast takich "dla dorosłych" na margarynie i białym cukrze, bo człowiek przyzwyczajony do słodkiego będzie się tego domagał, ale będzie kilka takich dla Lusi w wersji zdrowszej(może sernik-tu mam genialny przepis z olejem zamiast margaryny! Daję rzepakowy- bo tani,zdrowy i nie śmierdzi- przepisem się podzielę), pewnie biszkopt z galaretką i owocami (,może mrożone maliny, które mam z działki rodziców) i tort w postaci babeczek(chyba tradycyjnego robić już nie będę ;) ) z ciasta na maśle- ucieranego.
Ograniczając sól mogę sobie pozwolić na tą zdrowszą, bo jej po prostu używam okazjonalnie (już nie jestem tak restrykcyjna co na początku przygody z BLW), a którą i tak dodaję na koniec gotowania. A kto powiedział,ze w solniczce nie może być zwykła,a w cukiernicy biały cukier? Dla osób, które żywią się tak jak statystyczny Polak nie zrobi to różnicy. Polacy mają tendencję do przesalania i przesładzania wszystkiego. "Mój dom, moja twierdza", ale świata zbawiać nie będę ;)
Jadąc na większe zakupy można wybrać zamiast zwykłego ryżu ten brązowy, zamiast białego makaronu razowy (moje ostatnie odkrycie to żytni makaron EKO w cenie zwykłego w sieci Carrefour), a wszystko w cenie normalnej, ewentualnie minimalnie większej (naprawdę! 10 razy sprawdzam ceny i porównuję). Czasem można kupić mąkę z pełnego przemiału z lokalnych młynów za cenę zwykłej! Nie dość, że zdrowo to jest ograniczona emisja spalin, bo nie trzeba jej nigdzie przewozić (ulubiony argument ekomaniaków ;) a mnie raczej nigdy nie "ruszał"). Ja mam Gdańskie Młyny gdzie cena mąki pszennej graham i żytnich oscyluje w granicach 2-3 zł.
Eko przyprawy z Darów Natury mimo,że za opakowanie wychodzą drożej,to są tańsze,bo w 3 krotnie większym opakowaniu,a liście laurowe i majeranek,które są standardowo pakowane po max 20 gram i kosztują ponad złotówkę,to koszt 5 zł za 100 g. A tych przypraw dużo używam. Do tego polecam Dary ze względu na aromatyczność i duży wybór. Dostępne w sieci Rossmann jako mieszanki ziołowe, w czystej postaci w sklepach zielarskich, ekologicznych (cena wyższa niż w zielarskich!) i w sprzedaży internetowej.
Co jeszcze? Swój chleb- świeży,bez chemii i kilogramowy bochenek kosztuje tyle co mąka i kawałeczek drożdży( czyli jakieś 2,50, a nie 4, bo te tanie są dmuchane,mniej syte i mają max 750 g jak nie 0,5 kg. Czemu się zdecydowałam na pieczenie? bo zawsze zapominałam o kupnie ;) Na prawdę. Mąż nie jada śniadań w domu, wraca na tyle późno, że już nie je, więc chleba nie było, a jak był to szybko zsychał. Schnięcie było powodem, dla którego nastawiłam zakwas i od soboty cieszę się długo świeżym chlebie na zakwasie! (O ile go nie zjem od razu ;) ) Polecam serdecznie, bo tego smaku nie jest w stanie nic zastąpić :)
No i ostatnio mój wielki powrót do kiełków, gdzie cały sprzęt to talerzyk (jestem posiadaczką kiełkownicy, którą kupiłam jakieś 3 lata temu i na ponad 2 lata o niej zapomniałam ;) ),a paczuszka nasionek kosztuje najwyżej 4 zł (to najwięcej) starcza na 6 kiełkowań co najmniej i jest tańsza niż rzodkiewki, czy szczypiorek spod folii, który będą nam zaraz wciskać jako nowalijki za chore pieniądze. Ale o kiełkach jeszcze napiszę na "Bobas lubi wybór". Nasionka na kiełki dostępne też w Darach Natury, Diet Food czy w marketach, ale tam paczuszki są znacznie mniejsze i droższe (mimo to zakupiłam, bo były inne, a będę testować czy można skiełkować to co mam w domu ;) ).
Mieszkam w mieście, więc nie mam szansy na EKO mięso czy EKO warzywa, bo jednak cenowo jest to wszystko poza moim dostępem. Ale ostatnio nie kupuję wędlin. Czemu? Tata na działce zrobił wędzarnie i dostaję wałówkę jak się widzimy :) Może i nie jest tak wspaniała jak z mięsa z wiadomego źródła, ale nie zawiera tyle wody, soli, konserwantów i ulepszaczy co te mielone "niewiadomo co" ze sklepu. Tu mam kawałek wędzonego mięsa, kiełbasę w flaku naturalnym, a nie w foli zawiera zmielone mięso i przyprawy, nic poza tym. No i w wakacje... W wakacje sobie odbiję. Rodzice mają działkę w sercu Kaszub-Niezabyszewie. Z dala od dróg, fabryk, ba nawet domów 2 hektary ziemi. Oni mają owoce, sąsiadka mieszkająca kilometr dalej warzywa i piękny sad ze starymi odmianami jabłoni (choćby niemodyfikowana szara reneta). Do tego na Kuchnia+ trafiłam na fajny program o jedzeniu "zielska", a mianowicie "Dziki obiad Łukasza Łuczaja"- polecam każdemu! Bo czy można być bardziej EKO(logicznym/nomicznym) niż wyjechać w "dzicz" i żyć tym co natura nam dała?? Ja mam ochotę na kwiaty bzu i sałatkę z liści lipy :D
A co jeśli mieszka się na wsi a chciałoby się czegoś "fajniejszego"? Trzeba skalkulować czy opłaca się bardziej jechać te kilkadziesiąt kilometrów do miasta (pamiętajmy, że paliwo co raz droższe!) czy lepiej usiąść na godzinę przed komputerem, wyszukać odpowiedniego sklepu/ sprzedawcy na Allegro i zamówić z przesyłką nawet kurierską pod same drzwi? Wiadomo, że im więcej rzeczy zamówimy za jednym razem tym bardziej się nam to opłaci :)
środa, 14 marca 2012
11 miesięcy jak jeden dzień
A za miesiac oj będzie się działo.
Czasu jeszcze nie odzyskałam,ale liczę,ze do soboty już będzie ;)
Czasu jeszcze nie odzyskałam,ale liczę,ze do soboty już będzie ;)
środa, 7 marca 2012
38 dni do...
Do Lusiowych urodzin. Z powodów ode mnie niezależnych do egzaminu podejść się nie udało. Czeka mnie to w czerwcu.
Teraz jestem zaaferowana urodzinami które zbliżają się wielkimi krokami. Zanim to jednak nastąpi to czekają mnie wiosenne porządki, małe przemeblowanie i... Tak! Nareszcie będziemy mieli duże, nie rozkładane łóżko. Nawet nie wiecie jak się cieszę. Koniec cisniecia się i spania na łączeniu ;)
Odezwę się jak się z tym uporam :)
Teraz jestem zaaferowana urodzinami które zbliżają się wielkimi krokami. Zanim to jednak nastąpi to czekają mnie wiosenne porządki, małe przemeblowanie i... Tak! Nareszcie będziemy mieli duże, nie rozkładane łóżko. Nawet nie wiecie jak się cieszę. Koniec cisniecia się i spania na łączeniu ;)
Odezwę się jak się z tym uporam :)
czwartek, 23 lutego 2012
przerwa techniczna
Słów kilka wytłumaczenia.
Strasznie was przepraszam, że nie piszę. Najpierw zawirowania z dzieckiem, teraz mąż ma urlop ojcowski, a ja 3 marca mam egzamin nauczycielski z NPR, więc siedzę i się uczę, przepisuję po raz setny swoje wykresy i interpretuję na nowo. Już trochę mnie oczy bolą, ale w sobotę ja będę u rodziców jadę po nowe okulary.
Do tego zebrało mi się na wspomnienia związane z cyklami, odkładaniem, staraniami...
Tak więc wracam do życia po 3 marca ;)
I powoli będę się szykowała na zbliżający się wielkimi krokami roczek Luśki :)
A teraz w chwili kiedy dziecko śpi zapraszam na wpis dotyczący BLW w gościach ;)
Do napisania :)
ps. cukieraski przyjdą do was po egzaminie. niestety nie mam jak, ale obiecuję, że jak dotrę do domu zrekompensuję się wam.
czwartek, 16 lutego 2012
tłusty czwartek... w piątek?
Cierpię. Cierpię na brak pączków. Dziś ll
Luś najpierw nie chciała zasnąć i od 11 się bujała prawie do 14...
A jak wyszłam w końcu to cudem byłoby zdobycie choćby jednego w ten dzień.
Teraz dalej bunuje,więc pączków nie będzie,ale cicho liczę na to,że jutro kiedy mąż ma wolne... Może się uda.
Trzymajcie kciuki. Jutro czeka mnie wizyta na poczcie i u okulisty... 3 lata nie badałam oczu...
Luś najpierw nie chciała zasnąć i od 11 się bujała prawie do 14...
A jak wyszłam w końcu to cudem byłoby zdobycie choćby jednego w ten dzień.
Teraz dalej bunuje,więc pączków nie będzie,ale cicho liczę na to,że jutro kiedy mąż ma wolne... Może się uda.
Trzymajcie kciuki. Jutro czeka mnie wizyta na poczcie i u okulisty... 3 lata nie badałam oczu...
poniedziałek, 13 lutego 2012
zimowo-rocznocowo- pierś kurczaka w wermucie
Dawno nie pisałam ;) a w między czasie była 3 rocznica ślubu i wypad z tej okazji na miasto.Ale po kolei. Wtorek spędziliśmy w domu. przy pysznym obiedzie, który młoda tez jadła. N ie BLW'owy, ale jak zje czasem coś naszego to nic jej nie będzie.
Były to piersi kurczaka z kurkami w słodkim sosie śmietanowo- wermutowym.
A tak niewiele trzeba było.
Mięso trzymałam w 180-200 st. tyle czasu ile potrzebował ryż.
Filiżankę oblewamy sosem, upychamy ryż i taką "babkę" stawiamy na talerzu. Niestety moja skleroza sprawiła, że nie kupiłam pietruszki do posypania ;)
W środę wybraliśmy się do aquaparku. świetny wybór. Mała bawiła się znakomicie :)
Po basenie kino i Mapety ( miał być inny film, ale okazało się, że na stronie kina jest błędna informacja więc poszliśmy na normalny seans, a Multikino w ramach rekompensaty podarowało nam dwa bilety na następny raz ;) ) i spacer po molo w Sopocie. Nie wiem jak wygląda Zatoka teraz, ale w środę wyglądała tak:
Wypad jak najbardziej udany tym bardziej, że po powrocie do domu zajadaliśmy się pizzą ;) Sama robiłam :p
A Lusia? A Lusia spała tak
Ps. Jeszcze raz dziękujemy za chustę,. spisuje się świetnie i pięknie grzała w te mrozy- choć na pomorzu są one zdecydowanie mniejsze. Jeśli chcecie pomóc innym dzieciakom w zdobyciu podobnego skarbu to po prawie stronie jest wykaz dzieciaków, które startują w konkursie.
Były to piersi kurczaka z kurkami w słodkim sosie śmietanowo- wermutowym.
A tak niewiele trzeba było.
- 3 pojedyncze piersi z kurczaka
- szklanka wermutu
- garść mrożonych, pokrojonych kurek
- kubeczek śmietany 36%
- masło do smażenia
- sól i pieprz
- pół szklanki ryżu do risotto (polecam poszukać w Tesco.
- 1/4 szk. wermuta
- łyżka masła
Mięso trzymałam w 180-200 st. tyle czasu ile potrzebował ryż.
Filiżankę oblewamy sosem, upychamy ryż i taką "babkę" stawiamy na talerzu. Niestety moja skleroza sprawiła, że nie kupiłam pietruszki do posypania ;)
W środę wybraliśmy się do aquaparku. świetny wybór. Mała bawiła się znakomicie :)
Po basenie kino i Mapety ( miał być inny film, ale okazało się, że na stronie kina jest błędna informacja więc poszliśmy na normalny seans, a Multikino w ramach rekompensaty podarowało nam dwa bilety na następny raz ;) ) i spacer po molo w Sopocie. Nie wiem jak wygląda Zatoka teraz, ale w środę wyglądała tak:
Wypad jak najbardziej udany tym bardziej, że po powrocie do domu zajadaliśmy się pizzą ;) Sama robiłam :p
A Lusia? A Lusia spała tak
Ps. Jeszcze raz dziękujemy za chustę,. spisuje się świetnie i pięknie grzała w te mrozy- choć na pomorzu są one zdecydowanie mniejsze. Jeśli chcecie pomóc innym dzieciakom w zdobyciu podobnego skarbu to po prawie stronie jest wykaz dzieciaków, które startują w konkursie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)