Od jakiegoś czasu jestem zauroczona ChustoForum. Dlaczego? Bo jest tam gromada ludzi równie zauroczonych rodzicielstwem bliskości, chostonoszeniem, pieluszkami wielorazowymi i innymi cudami co ja. Choć ja jestem dopiero na początku tej drogi, to cieszę się, że nie jestem z tym sama ;)
I właśnie na ty forum można się wymienić. Bo przecież każdy ma w domu jakieś rzeczy, których nie używa a żal wyrzucić. Ja przynajmniej mam ;) I dzięki temu forum mogę się wymienić. Oddać co zbywa i zyskać co potrzebne. A wymienić łatwiej, bo wiem, że ktoś będzie korzystać ;)
I tym sposobem prawdopodobnie wzbogacę się o turkusową torebkę (w zamian za czarną torebkę) i szmatkę na chustę kółkową w zamian za kilka wkładów do wielorazówek.
czwartek, 21 lipca 2011
sobota, 16 lipca 2011
torcik pieluszkowy
Siostry koleżance urodził się chłopak. Biedna nie wiedziała co jej dać więc wyszłam z pomocną dłonią. I tak powstał pieluchowy torcik. Dwa pięterka z pieluch, najwyższe z koszulek. Do tego pluszowy króliczek i grzechotki :)
środa, 13 lipca 2011
konkursy internetowe
Skoro w internecie nie można być anonimowym postanowiłam wykorzystać to i trochę się pokonkursić.
Pierwszym był konkurs Lenny Lamb. Dzięki niemu mamy chustę. Teraz regularnie będą pojawiały się tam nasze zdjęcia walczące o bony :)
No i kochany FaceBook też ma pełno konkursów. W chwili obecnej kolejne:
Polujemy dalej ;)
wtorek, 12 lipca 2011
plażowanie po chustowemu
W sobotę wybraliśmy się nad Zatokę. Zatokę, bo w Gdańsku morza nie ma ;)
Wybraliśmy się, bo przyjechała moje e-przyjaciółka. Wypad dość spontaniczny, o ile można być spontanicznym mając Dziecko, bo o przyjedzie dowiedziałam się w piątek późnym wieczorem.
Jak zwykle do samego wyjścia stałam przed dylematem wózek/chusta, no bo gdzie w razie czego dziecko przebrać? Teraz już wiem. wystarczy cieniutki polarowy kocyk, który zajmuje mało miejsca i jest leciutki i podkład o przewijania w razie wpadki i kawałek ziemi, albo ławki. Z karmieniem tez nie było problemu. na plaży jest to szczególnie magiczne :)
Wybraliśmy się w naszej Nati.
Środek transportu? Autobus. Pogoda ładna, więc i wózków było zatrzęsienie i bywało, że mamy musiały czekać na kolejny autobus.
Na molo spotkałyśmy motającą się w niebieskiego pasiaka mamę, która jednak gondolę miała (przypuszczam, że chustomama jest szczęśliwą posiadaczką większego samochodu ;) ) i na deptaku chustomamę w stanie "spoczynku", która z uśmiechem stwierdziła, że tez nosi :).
Ludzi sporo, dzieci sporo, a wózków? Jeszcze więcej. I te biedne kobiety, które pchają super wypasione wózki ze skrętnymi kołami w sypkim piasku. A my radosne, nieskrępowane, niezależne, ba nawet nie tak bardzo spocone ;)
W takich momentach szczególnie doceniam chustę.
Spotkanie było miłe, ale krótkie. Córa czarowała i ani myślała o spaniu (przecież wyspała się w czasie drogi), a mama? No cóż... Mądra to ja nie byłam. młodą nasmarowałam dziesięcioma warstwami kremu z filtrem, a o sobie zapomniałam. Efekt? Spalone plecy w miejscu gdzie chusty nie było. Nie ma co. Jednym słowem upiekło mi się ;)
czwartek, 7 lipca 2011
skoki rozwojowe
No i doczekałam się. Nie wiedziałam, czemu Dziecię nie sypia. Od 2 dni przyszło mi walczyć ze swoją sennością, bo Córka między 6 a 22 sypiała tylko 2 godziny i zaliczała maksymalnie trzy 20 minutowe drzemki.
Aż w końcu ktoś podsunął mi teorię o skoku.
I okazało się, że może to być to.
Młoda dziś kończy 12 tygodni.
Wg. Mamopedia:
"Gdy dziecko ma 11-12 tygodni, wydaje się nam nieznośne, nie chce spać, źle śpi, często marudzi, a nawet krzyczy. Dziecko staje się bardziej wrażliwe na otaczające go szczegóły. Rozpoznaje tony głosu i intensywność światła.Może obudzić go szczekający pies.Dziecko potrafi skoordynować ruchy głowy i oczu.Śledząc ruch, zaczyna poznawać świat, wkładając wszystko do buźki.Odkrywa również możliwość własnego głosu, piszczy, zmienia ton, pokrzykuje."
Oby szybciutko się to unormowało. No i musimy znaleźć spokojny kącik do karmienia, bo od 2 dni mała nie może się skupić jak radio gada.
niedziela, 3 lipca 2011
leniwa drożdżówka
A za mną chodzi słodkie. I to bardzo.
Dziś, a właściwie wczoraj była drożdżówka. Chyba najmniej wymagające ciasto, które piekę. Popisowa wersja jest z czarną porzeczką i kruszonką. Z innymi owocami jest równie dobra acz ja porzeczki lubię najbardziej. Wprawdzie sezon się nie zaczął, ale mam jeszcze kilka słoiczków i trzeba zużyć zanim sezon na dobre się zacznie :)
A więc wszystkie składniki ciasta umieszczać w misce warstwowo
- 10 dag drożdży rozkruszonych
- 5 dużych jaj
- cukier waniliowy (opcjonalnie- tym razem nie dałam, bo nie miałam)
- 1 szk. cukru
- 1 szk. podgrzanego mleka
- 1 szk. oleju
- 5 szk. mąki (1 szk. orkiszowej, 1 szk. żytniej, 3 szk. pszennej)
Przykryć i odstawić na 2 godziny. Po tym czasie miksować wszystko ok. 5 minut, aż się połączy. Można też pomieszać łopatką.
Wyłożyć wszystko na blachę. Wychodzą 3 spore keksówki, albo jedna duża blacha prostokątna. Na ciasto wg uznania można położyć owoce- u mnie porzeczki i/ albo tylko posypać ciasto kruszonką.
Kruszonka:
- 1 szk. mąki
- 5 łyżek cukru
- jeśli do ciasta był dodawany cukier waniliowy to dodać jedną paczkę
- ok. 50 g miękkiej margaryny
Piec ciasto w temperaturze 170-180 c ok. 30-45 minut
piątek, 1 lipca 2011
bezpieluch.pl
I stało się. Okazało się, że moje dziecko woła siku. Ma 2,5 miesiąca, a płacze jak chce się załatwić. Krótkie załkanie, rozwinięcie i 2 minuty później sikanie z wielkim bezzębnym uśmiechem :)
Niemożliwe? A jednak.
Dlatego korzystając z tego zakupiłam milutką deseczkę, którą nałożę na wiaderko i będę próbowała łapać siku.
Inspiracją stała się strona bezpieluch.pl. W planie jest kupienie podręcznika.
Niemożliwe? A jednak.
Dlatego korzystając z tego zakupiłam milutką deseczkę, którą nałożę na wiaderko i będę próbowała łapać siku.
Inspiracją stała się strona bezpieluch.pl. W planie jest kupienie podręcznika.
Subskrybuj:
Posty (Atom)