Na basen chodzimy odkad Luska skonczyla 6 miesiecy. Decyzja nie byla trudna. Mamy dziecko, ktore uwielbia wode. Szkole wybralismy na chybil trafil i jak sie pozniej okazalo jest to jedna z najlepszych w Gdansku. Pan Mieszko ze swoim fantastycznym podejsciem do maluchow nie tylko dzieci nie zniechecil, ale sprawil ze jeszcze bardziej pokochaly pluskanie.
Nasze zajecia odbywaja sie na malym basenie politechniki. Dzieki temu, nie ma tlumow w szatni, srodek tygodnia gwarantuje kameralna atmosfere, a i panie szatniarki znaja wszystkie dzieciaki :)
Nawet przyzwyczaily sie juz do mojego chustowego dziwactwa a wczoraj pani poprawiala mi Luske na plecach bo za plytko wpadla w mt ;)
Po 1,5 roku moge bez wahania powiedziec, ze byly to najlepiej wydane pieniadze do tej pory. Dlaczego? Chocby dlatego, zeby zobaczyc radosc dziecka przy wykonywaniu niestworzonych rzeczy w wodzie ktore nie wiedziec czemu dziadkow przyprawiaja drzenie ;)
środa, 27 marca 2013
Basen
niedziela, 17 marca 2013
Dziecko zdrowieje
Kiedy po chorobie dziecko zaczyna brykac znaczy ze juz nic mu nie jest. Moje bryka juz od czwartku (w czwartek jeszcze spokojnie- obierala ze mna marchewki) ale pelni sil pokazuje korzystajac z mojej niedyspozycji od soboty. Dzis mam sie juz lepiej. Niestety wirus dal mi troche popalic. Szczescie w nieszczesciu dzieki temu jestem juz uodporniona na ten konkretny szczep.
Wczoraj bylo tylko brykanie. Dzis przeskakiwanie przez nogi i robienie z maminych kolan zjezdzalni...
wtorek, 12 marca 2013
szpitalna odyseja
Nigdy nie przypuszczalam ze trafi kiedys na nas. W koncu odpornosc Dziecie ma niczego sobie. Nawet juz kiedys Tatus przywlukl do domu cos zoladnowego a na Nia to wrazenia nie zrobilo... zadnego.
Ale niestety. Rota nie wybiera.
W niedziele w nocy Dziecko obudzilo sie o 3 i zwymiotowalo. Nastepnie poszlo spac. i tak jeszcze 3 razy w odstepie godziny. Ale po obudzeniu lzej nie bylo. Odmowa jedzenia, proba picia konczyla sie wymiotami. Jeden telefon na weekendowa pomoc, krotka decyzja i pojechalismy do szpitala dzieciecego.
Tam kolejne wymioty i decyzja o zatrzymaniu.
Jestesmy we dwie. mija nam juz drugi pelny dzien. Moze juz jutro wrocimy do domu?
Z ciekawostek. Musialam podpisac dokument o zgodzie na przetwarzanie danych. Po co? By na obchodzie Dziecko bylo Łucja a nie lozeczkiem nr 37
czwartek, 7 marca 2013
Wiosenny falstart
Zachecona wczorajsza piekna pogoda i wtorkowym spacerem bez kurtki odpowiedzialam na spontaniczny odzew kolezanki i wybralam sie z Dzieckiem po Parku Oliwskiwgo. Na szczescie tknieta przeczuciem ubralam nas grubo, bo procz slonca dzisiejsza aura absolutnie w niczym nie przypominala tej z kilku ostatnich dni. A szkoda...
Nie mniej spacer byl(Lusia wykorzystala okazje i sprzet Tadka i postanowila rozkopac kretowisko), mile towarzystwo rowniez, a i zimny wiatr wprawil ze dla rozrywki Matki ruszyly w poszukiwaniu jakiegos cieplego miejsca.
I tak trafilismy do biblioteki na Opolskiej w ktorej miala miejsce wystawa zdjec chust polskich. W koncu bycie chustomama zobowiazuje ;)
A przy okazji odnalazlysmy rewelacyjne miejsce przykazne dzieciom-masa zabawek, piekne ksiazki w ilosci imponujacej i kanapa dla mam aby i one mogly nacieszyc sie literatura. Strasznie zaluje ze to tak daleko ale mam przeczucie ze mimo to z checia nie jeden raz tam zajrze....
wtorek, 5 marca 2013
'byly sobie kiedys trzy swinki...'
Dzieki niej odkrylysmy fantastyczne wydawnictwo TAKO. Wsrod bibliotecznych regalow trafiaja sie prawdziwe perelki. Tak w nasze rece trafily "Trzy Swinki".
poniedziałek, 4 marca 2013
Wiosna. Ach to ty?
Az sie wierzyc nie chce ze jest juz wiosna. Tym bardziej ze niespelna tydzien temu padal... Snieg.
W Gdansku jeszcze zalegaja czapy sniegu ale juz niedlugo :)
Przy takim naslonecznieniu moment i wszystko zniknie.
Dzis mialam dzien dla siebie. Tatus i Cora poszli na basen a ja... Siedzialam w pidzamie i sluchalam Radio Bajka. Ambitnie prawda? ;)
Teraz dla odmiany jade na zajecia. Po feriach i weekendzie opuszczonym (mezowy dyzur w pracy) czuje lekki niepokoj z powodu zaleglosci...
niedziela, 3 marca 2013
Dziecieca energia
Znacie to podejscie dzieci?
"Nie mam sily, wiec pobiegne".
Wlasnie siedzimy w Ikea, gdzie dotarlysmy z Dziadkami, ktorzy juz wyjezdzali. Tu nasze drogi sie rozeszly wlasnie z powodu tej nieskonczonej energii Dziewczecia(, bo w pileczkach energia jakos lzej sie rozchodzi) i braku czasu Dziadkow...
I pomyslec ze dzis wstala o 7 i w dzien nie spala.
sobota, 2 marca 2013
Magiczne slowka
Prosze...
Dziękuję...
To o te magiczne słówka mi chodzi.
Lusia z dnia na dzien mowi co raz wiecej. Powtarza wyrazy, mowi pojedyncze slowa. Do mowienia zdaniami daleko ale Dziecko ewidentnie sie rozkreca.
Opanowala rowniez te dwa slowa. Dajac cos mowi 'prosze', biorac-'dziekuje'. I fakt ten jako matka zarejestrowalam dosc pozno ;)
Czasem na spacerze, na zakupach slysze babcie czy tez mamy strofujaca 2-4 latka 'powiedz dziekuje'. A u nas? To my podajac cos Dziecku zawsze mowimy 'prosze'. Gdy Ono nam cos daje po prostu dziekujemy. Proste i takie... Naturalne. Gdy Lusia cos od kogos dostaje to nie wymagam zeby mowila dziekuje, to ja jako mama dziekuje w jej imieniu. Ona jest jeszcze mala, ludzi sie wstydzi (chocby dziadkow od ktorych dostaje prezent a ktorych dawno nie widziala), jeszcze nie wie co 'wypada' a co nie.
I teraz widze potwierdzenie tego ze dzieci ucza sie przez nasladowanie.
To sprawia ze czlowiek ma wieksza swiadomosc ze jednak musi sie pilnowac ;)
