Prosze...
Dziękuję...
To o te magiczne słówka mi chodzi.
Lusia z dnia na dzien mowi co raz wiecej. Powtarza wyrazy, mowi pojedyncze slowa. Do mowienia zdaniami daleko ale Dziecko ewidentnie sie rozkreca.
Opanowala rowniez te dwa slowa. Dajac cos mowi 'prosze', biorac-'dziekuje'. I fakt ten jako matka zarejestrowalam dosc pozno ;)
Czasem na spacerze, na zakupach slysze babcie czy tez mamy strofujaca 2-4 latka 'powiedz dziekuje'. A u nas? To my podajac cos Dziecku zawsze mowimy 'prosze'. Gdy Ono nam cos daje po prostu dziekujemy. Proste i takie... Naturalne. Gdy Lusia cos od kogos dostaje to nie wymagam zeby mowila dziekuje, to ja jako mama dziekuje w jej imieniu. Ona jest jeszcze mala, ludzi sie wstydzi (chocby dziadkow od ktorych dostaje prezent a ktorych dawno nie widziala), jeszcze nie wie co 'wypada' a co nie.
I teraz widze potwierdzenie tego ze dzieci ucza sie przez nasladowanie.
To sprawia ze czlowiek ma wieksza swiadomosc ze jednak musi sie pilnowac ;)
sobota, 2 marca 2013
Magiczne slowka
czwartek, 21 lutego 2013
Grod Kopernika
I jestesmy u moich rodzicow a dziadkow Mlodej.
2.5 godziny w pks jest do przezycia choc po 2 godzinach dziecieca cierpliwosc zdecydowanie sie wyczerpuje.
Nasz 'urlop' do dlugich nie nalezy ale mamy nadzieje ze wrocimy wypoczeci. Lusia od 3 dni zabkuje-gil do pasa i rece w buzi, ale dzis juz lepiej, nawet nie chrapie tak bardzo.
W sobote dojezdza do nas Tata i wieczorem juz bez Dzieciecia wybieramy sie na RANDKE :)
Rodzicom tez sie cos od zycia nalezy :)
A pogoda? Zimowo i snieznie. Ciekawe czy pogoda na tyle dopisze, ze wybierzemy sie na Stare Miasto :)
piątek, 8 lutego 2013
Katolicka mama czyta
Co piękne wszystko w oparciu o relację z mężem i z Bogiem (a może na odwrót...).
"Przez całe lata wydawało mi się, że muszę dokładnie wyjaśnić swoją sytuację, opowiadając o wcześniejszych zawodowych osiągnięciach i o tym, że w związku z nieprzewidywalnymi godzinami pracy mojego męża zdecydowałam.się zostać mamą na pełen etat. Prawie przepraszającym tonem starałam się ubarwić życiorys kury domowej, rozprawiając o swoim zaangażowaniu w akcje społeczne lub jakiekolwiek inne zajęcia, które przekonałyby mojego rozmówcę, że oprócz wysiadywania w domu, oglądanis telenowel, zmieniania pieluch i objadania sie cukierkami posiadam jeszcze jakieś inne talenty. Teraz na pytanie o zawód bez wahania odpowiadam: »Jestem mamą!«".
Lida M.Hendey "Mama na pełen etat"
Teraz czytam w każdej wolnej chwili i z każdą stroną jestem co raz bardziej pewna, że to był dobry zakup.
I jeszcze będę o niej pisać.
Polecam każdej mamie a szczegolniej poszukującej duchowego wsparcia i duchowego aspektu macierzyństwa.
wtorek, 5 lutego 2013
powiew wiosny
piątek, 1 lutego 2013
Zimowe przeziębienie
Jak ten czas szybko leci. Dopiero co rozpoczynaliśmy nowy rok a tu juz kolejny miesiąc przed nami.
Zaliczenia pchnięte, a człowiek nauczony doświadczeniem będzie oddawał wszystkie zaliczenia na bierząco- na nastepne zajecia znowu choroba refluksowa...
Pogoda nie nastraja do niczego. Wczoraj bez wyrzutow sumienia nie ruszyłam sie z domu, a zakupy zrobił mąż w całodobowym Tesco pod domem zaraz po pracy. A to wszystko z powodu paskudnej pogody i przeziębienia. Jeszcze nie moje, ale Luśka smarcze na całego- do tego pojawił się kaszel. No nic. Trzeba przetrzymać choć cicho liczyłam na wizytę w pobliskiej bibliotece tym razem w poszukiwaniu ksiażki dla mnie(, ale nie poradnika, tylko jakiejś lekkiej powieści- znając życie skończyłabym albo z kryminałem, albo fantastyką).
Zobaczymy jaki będzie dzień.
poniedziałek, 28 stycznia 2013
wycieczka sentymentalna- Opowieści z Narnii
Jej piękne wydanie sprezentował mi mąż na któreś Boże Narodzenie, a może urodziny (są 3 tygodnie różnicy, więc często mi się myli ;) )... Wiem, że moje dziecko jeszcze jest małe i skupić się nie potrafi, więc czytam je do poduszki, a właściwie do piersi- na dobranoc.
W tej chwili jesteśmy w połowie "Księcia Kaspiana".
Korzystając z dnia wolnego męża a swojego chorobowego stanu wyszukałam wśród płyt zakurzony egzemplarz filmu, a właściwie serialu na DVD, który kiedyś dodawali do jakiejś gazety. Serdecznie polecam. Jest dużo lepszy niż wersja nowa. Mam do niej sentyment, bo brak nagromadzenia efektów specjalnych pomaga skupić się na fabule :)
Dla tych, którzy Narnii nie znają (o ile są tacy) są to opowieści dla małych i dużych, o przyjaźni, miłości i zaufaniu, o prawdzie i pięknie wewnętrznym
są wyniki
A oto one:
| całość |
| 2 pary kolczyków, 2 bransoletki z czerwonych koralików, krwistoczerwony lakier do paznokci, kadzidełka o zapachu wanilii i cynamonu z podkładką |
| 3 różne paseczki do twarzy |
| po dwa sznury korali jasnych i ciemnych |
| i dla dziecięcia bajki na dobranoc :) |
| lista uczestniczek |
| losy już złożone |
| samo losowanie |
| i zwycięski los; nad przebiegiem czuwała komisja ;) |





