poniedziałek, 4 marca 2013

Wiosna. Ach to ty?

Az sie wierzyc nie chce ze jest juz wiosna. Tym bardziej ze niespelna tydzien temu padal... Snieg.
W Gdansku jeszcze zalegaja czapy sniegu ale juz niedlugo :)
Przy takim naslonecznieniu moment i wszystko zniknie.
Dzis mialam dzien dla siebie. Tatus i Cora poszli na basen a ja... Siedzialam w pidzamie i sluchalam Radio Bajka. Ambitnie prawda? ;)
Teraz dla odmiany jade na zajecia. Po feriach i weekendzie opuszczonym (mezowy dyzur w pracy) czuje lekki niepokoj z powodu zaleglosci...

niedziela, 3 marca 2013

Dziecieca energia

Znacie to podejscie dzieci?
"Nie mam sily, wiec pobiegne".
Wlasnie siedzimy w Ikea, gdzie dotarlysmy z Dziadkami, ktorzy juz wyjezdzali. Tu nasze drogi sie rozeszly wlasnie z powodu tej nieskonczonej energii Dziewczecia(, bo w pileczkach energia jakos lzej sie rozchodzi) i braku czasu Dziadkow...
I pomyslec ze dzis wstala o 7 i w dzien nie spala.

sobota, 2 marca 2013

Magiczne slowka

Prosze...
Dziękuję...
To o te magiczne słówka mi chodzi.
Lusia z dnia na dzien mowi co raz wiecej. Powtarza wyrazy, mowi pojedyncze slowa. Do mowienia zdaniami daleko ale Dziecko ewidentnie sie rozkreca.
Opanowala rowniez te dwa slowa. Dajac cos mowi 'prosze', biorac-'dziekuje'. I fakt ten jako matka zarejestrowalam dosc pozno ;)
Czasem na spacerze, na zakupach slysze babcie czy tez mamy strofujaca 2-4 latka 'powiedz dziekuje'. A u nas? To my podajac cos Dziecku zawsze mowimy 'prosze'. Gdy Ono nam cos daje po prostu dziekujemy. Proste i takie... Naturalne. Gdy Lusia cos od kogos dostaje to nie wymagam zeby mowila dziekuje, to ja jako mama dziekuje w jej imieniu. Ona jest jeszcze mala, ludzi sie wstydzi (chocby dziadkow od ktorych dostaje prezent a ktorych dawno nie widziala), jeszcze nie wie co 'wypada' a co nie.
I teraz widze potwierdzenie tego ze dzieci ucza sie przez nasladowanie.
To sprawia ze czlowiek ma wieksza swiadomosc ze jednak musi sie pilnowac ;)

czwartek, 21 lutego 2013

Grod Kopernika

I jestesmy u moich rodzicow a dziadkow Mlodej.
2.5 godziny w pks jest do przezycia choc po 2 godzinach dziecieca cierpliwosc zdecydowanie sie wyczerpuje.
Nasz 'urlop' do dlugich nie nalezy ale mamy nadzieje ze wrocimy wypoczeci. Lusia od 3 dni zabkuje-gil do pasa i rece w buzi, ale dzis juz lepiej, nawet nie chrapie tak bardzo.
W sobote dojezdza do nas Tata i wieczorem juz bez Dzieciecia wybieramy sie na RANDKE :)
Rodzicom tez sie cos od zycia nalezy :)
A pogoda? Zimowo i snieznie. Ciekawe czy pogoda na tyle dopisze, ze wybierzemy sie na Stare Miasto :)

piątek, 8 lutego 2013

Katolicka mama czyta

Wpadła mi w rękę książka, która oczarowała mnie nie tylko tytułem, ale i opisem. Jest ona właśnie tym czego szukałam- przewodnikiem, spisem doświadczeń kobiety, która odnalazła swoją życiową drogę nie tylko jako kobiety i żony, ale przede wszystkim pełnoetatowej mamy.
Co piękne wszystko w oparciu o relację z mężem i z Bogiem (a może na odwrót...).
"Przez całe lata wydawało mi się, że muszę dokładnie wyjaśnić swoją sytuację, opowiadając o wcześniejszych zawodowych osiągnięciach i o tym, że w związku z nieprzewidywalnymi godzinami pracy mojego męża zdecydowałam.się zostać mamą na pełen etat. Prawie przepraszającym tonem starałam się ubarwić życiorys kury domowej, rozprawiając o swoim zaangażowaniu w akcje społeczne lub jakiekolwiek inne zajęcia, które przekonałyby mojego rozmówcę, że oprócz wysiadywania w domu, oglądanis telenowel, zmieniania pieluch i objadania sie cukierkami posiadam jeszcze jakieś inne talenty. Teraz na pytanie o zawód bez wahania odpowiadam: »Jestem mamą!«".
Lida M.Hendey "Mama na pełen etat"
Teraz czytam w każdej wolnej chwili i z każdą stroną jestem co raz bardziej pewna, że to był dobry zakup.
I jeszcze będę o niej pisać.
Polecam każdej mamie a szczegolniej poszukującej duchowego wsparcia i duchowego aspektu macierzyństwa.

wtorek, 5 lutego 2013

powiew wiosny

Dzisiejszy dzień miał być typowym wtorkiem. Na 10 Klub Mam Gdańsk Morena, później co najwyżej biblioteka i do domu Ale okazało się że koleżanka, z którą nie widziałam się szmat czasu ma chwilę, w tamte rejony i tak miałam jechać, wprawdzie jutro, ale jutro na spotkanie czasu by nie było, a dodatkowo powiedziała, że jest w ciąży... No musiałam ;) Chwilę porozmawiałyśmy, wypiłam pyszną herbatę(, którą próbuję odtworzyć), umówiłyśmy się na walentynki (mężowie pracują) i poszłam załatwiać swoje sprawy. Kupiłam sobie książkę, córce płytę z piosenkami i książeczkę i... I piękna pogoda zachęciła mnie do spaceru. Dziecko spało w mt, a ja korzystałam z wiosennej aury i małej odległości do Parku Oliwskiego.
W czwartek obchodzimy 4 rocznicę ślubu. Myślę, że jeśli pogoda dopisze wybierzemy się tam razem... Swoją drogą 4 lata temu była też piękna pogoda. W południe pięknie grzało słońce a temperatura rozpieszczała nas 11 stopniami powyżej zera :)

piątek, 1 lutego 2013

Zimowe przeziębienie

Jak ten czas szybko leci. Dopiero co rozpoczynaliśmy nowy rok a tu juz kolejny miesiąc przed nami.
Zaliczenia pchnięte, a człowiek nauczony doświadczeniem będzie oddawał wszystkie zaliczenia na bierząco- na nastepne zajecia znowu choroba refluksowa...
Pogoda nie nastraja do niczego. Wczoraj bez wyrzutow sumienia nie ruszyłam sie z domu, a zakupy zrobił mąż w całodobowym Tesco pod domem zaraz po pracy. A to wszystko z powodu paskudnej pogody i przeziębienia. Jeszcze nie moje, ale Luśka smarcze na całego- do tego pojawił się kaszel. No nic. Trzeba przetrzymać choć cicho liczyłam na wizytę w pobliskiej bibliotece tym razem w poszukiwaniu ksiażki dla mnie(, ale nie poradnika, tylko jakiejś lekkiej powieści- znając życie skończyłabym albo z kryminałem, albo fantastyką).
Zobaczymy jaki będzie dzień.