Otóż to. Późne lato zostawia nam w darze przepyszne warzywa i owoce. Jako, że moje Dziecię nie będzie będzie miało tego szczęścia próbowania owoców i warzyw "prosto z krzaka" zastanawiam się nad opcją mrożenia. Wiadomo, że markety oferują pełną paletę produktów przez cały rok, ale łudzę się, że te kupione w warzywniaku będą miały mniej chemii ;)
Próbuję ugryźć jakoś temat mrożenia jako, że dalej konsekwentnie upieram się na BLW i pasteryzacja nie ma sensu (chyba, że jakieś przetwory dla nas ;) ).
Jak narazie do głowy przychodzi mi dynia, kabaczek, fasolka szparagowa, kalafior, brokuły, śliwki, gruszki, jagody może też pomidory i bób.
Z odpowiednią pomocą przychodzą publikowane w sieci artykuły o mrożeniu:
Cieszę się już samą perspektywą mrożenia- mamy świetną lodówkę z dużym zamrażalnikiem (schodzi nawet do 24 stopni na minusie), więc niech się przyda.
A wy macie jakieś patenty na przechowywanie żywności?








